Żył pewien informatyk
Miał trochę słabe kości
Niezły był z niego flegmatyk
Ale nie o tym piosenka
Miał wykonać ważną misję
Nieźle się przy tym nastękał
I potem miał dziwne wizje
Na czym polegało zadanie
Miał zniszczyć firmową drukarkę
Zaczął terenu badanie
I chciał wykończyć tą figlarkę
Ciągle ich w wuja robiła
Nigdy nie drukowała
Albo się zepsuła albo zawiesiła
Zawsze posłuszeństwa odmawiała
Czekał aż wszyscy skończą pracować
Wtedy potajemnie ją wykradnie
Nie będzie dało się jej uratować
Kiedy Szuter sprawi jej lanie
Na tył samochodu ją spakował
Pojechał na jakieś zadupie
Szybko bagaż rozładował
I stwierdził że ma ją w dupie
Ale zanim zabrał się do pracy
Arsenał swój przygotował
Rozłożył go na tacy
Wielki łomot jej przygotował
Na drobny mak ją rozwalił
Ani trochę nie żałował
Odjechał więc się od niej oddalił
Ani trochę nie żałował
Nazajutrz wpada do pracy
Widzi drukarkę nową
Drukuje ładnie, podaje jak na tacy
Obudowę ma kolorową
Po pewnym czasie gorzej pracowała
Chciał poczęstować ją tęgim laniem
Ciągle robiła go w wała
Zaczął tęsknić za starym draniem
Morał jest z tego taki
Nie wszystko dobre to co nowe
Bo większość tego to sprzęt sraki
I pamiętajcie... PIJCIE SOKI OWOCOWE!







Do góry












